Artykuł opisuje dzieje lubelskiej komunikacji na bazie wieści Kuriera Lubelskiego z 1958 r.

W drugiej połowie stycznia zmieniono trasy linii 5 i 9. Linię 9 przedłużono od Hutniczej do rogu Mełgiewskiej. Linia kursowała co 40 minut. Okrężną linię 0 zlikwidowano (trasa z placu Łokietka na Łęczyńską). Komplet wozów do obsługi linii miał być zapewniony po wprowadzeniu do eksploatacji wszystkich Sanów. Autobusy te były bardzo wyczekiwane, wciąż doskwierały braki taborowe.

W końcu pod koniec stycznia przybyły do Lublina pierwsze Sany. Wedle informacji z prasy, już po tygodniu, dnia 21 stycznia, pierwsze z nich weszły do ruchu.

Mieszkańcy Ponikwody oczekiwali poprawy połączenia dzielnicy z centrum. Przeszkodami ku temu były brak taboru, wyboje na ul. Unickiej i brak brukowanej pętli przy ul. Ponikwoda. Pod koniec stycznia kursy nocnej linii 1 (dotychczas 0) miały docierać do tej dzielnicy. Wiosną, po naprawie trasy, planowano uruchomienie stałej linii do dworca.

Zima dawała się we znaki. 25 stycznia z powodu zawiej śnieżnych 4 autobusy PKS utknęły w zaspach.

Niestety nowo dostarczone autobusy i trolejbusy nie zdołały usprawnić komunikacji. Wciąż było ich bowiem za mało w ruchu. Codziennością były kłótnie przy wsiadaniu na przystankach, pasażerowie nadal podróżowali na stopniach wejściowych. W Kurierze wyliczano, że gdy MPK miało 6 trolejbusów, kursowało 4 lub 5 z nich, a gdy jest już 9, kursuje również tylko 4 do 5 trolejbusów. Również nowe Sany nie usprawniły komunikacji. Z 5 nowych Sanów w trasy ruszyły 2, a z 15 Starów – 5 sztuk. Do tego dochodziła jeszcze inna kwestia – kierowcy 2 trolejbusów nie przybyli do pracy. MPK tłumaczyło się niską dyscypliną kierowców. Swoje robiły też wyboje na drogach, uszkadzające tabor. Jak podawano, jeszcze 15 stycznia miała być wzmocniona i przedłużona linia 7 bis (Majdanek – Sławinek), dodatkowe wozy miały trafić też na linie 3 (Włościańska – Turystyczna) i 4 (Abramowice – Plac Łokietka). Na przeszkodzie stał brak taboru. 

Na początku lutego wedle doniesień źle funkcjonowała linia trolejbusowa 15 (Dworzec PKP – ZOR Zachód) oraz autobusowe 7 (Majdanek – Sławinek) i 16 (Mickiewicza - ZOR Zachód). Skarżono się na wandalizm w pojazdach komunikacji. Niszczone były szyby, siedzenia i oparcia, łamano też drzwi.

Wedle informacji z 8 lutego, od soboty linię 7 bis wydłużono na Majdanek. Obsługę zapewniały 3 wozy, częstotliwość kursowania wynosiła 13 minut.

Plany rozbudowy taboru były pokaźne. MPK miało otrzymać najpóźniej w marcu 6 Sanów H01, na wiosnę 5 Ikarusów 60, a kolejne 6 Sanów w trzecim kwartale. Gorzej prezentowała się sytuacja w wypadku trolejbusów. W 1958 r. przewidziano sprowadzenie do Polski tylko 15 sztuk, przez co pierwotny przydział 5 szt. dla Lublina stał pod znakiem zapytania.

Planowano rozwój infrastruktury kolejowej. Ruch na lubelskim dworcu miał usprawnić planowany tunel łączący plac Dworcowy i perony.

W połowie lutego PKS otrzymał 2 Skody 706RO z planowanych 15. Autobus miał wiele zalet: sprawne ogrzewanie i wentylację oraz aż 52 miejsca siedzące, plus 2 dla obsługi.

W połowie marca odnotowano, że na linii trolejbusowej 16 od długiego czasu kursowały autobusy. Powodem była woda zalegająca w tunelu na Kunickiego, uniemożliwiająca normalne kursowanie trolejbusów. Dodatkowym powodem było ośnieżenie i oblodzenie podwozia, które pokrywała też sól z dróg. Ponieważ izolacja elektryczna pojazdów nie była dostatecznie silna, skutkowało to przebiciami i porażeniem pasażerów.

Krytykowany był ciasny, oblegany dworzec autobusowej komunikacji regionalnej przy ul. Lubartowskiej, na tyłach Ratusza. Codziennie z dworca odjeżdżało 159 kursów, przy czym obsługiwano 13 tys. pasażerów dziennie. Projekt nowego dworca na Podzamczu był już gotowy. Alternatywną, proponowaną lokalizacją tereny powystawowe za zamkiem.

Odnośnie taboru w komunikacji regionalnej, lubelski PKS w 1958 r. otrzymał 72 nowe wozy, których nie było gdzie garażować, ponieważ zajezdnia była za mała.

Co się tyczy innych gałęzi transportu, to w wypadku kolei uruchomiono bezpośrednie połączenie kolejowe do Gdańska, a w wypadku lotnictwa nowością był prototyp własnego helikoptera SM-2 w WSK Świdnik.

Na początku kwietnia duże opady śniegu ponownie spowodowały utrudnienia w kursowaniu autobusów PKS.

W tym samym czasie 3 trolejbusy Skoda 8Tr z przydzielonych 5 szt. były już w drodze do Lublina.

W połowie kwietnia przewidywano, że już niedługo dworzec PKS zostanie przeniesiony z placu za Ratuszem na Podzamcze. Zadecydowała o tym Komisja Komunikacyjna MRN. Jak wspomniano, w dotychczasowym miejscu było zdecydowano zbyt ciasno. Przenosiny planowano na czerwiec. Autobusy miały na razie parkować przy pawilonach przy odcinku planowanej trasy N-S, czyli za zamkiem.

18 kwietnia odnotowano, że od środy więcej trolejbusów pojawiło się na linii 15. Wynika to z faktu, dostawy 3 nowych Skód. Linię obsługiwało tym samym 6 trolejbusów, z częstotliwością co 7-8 minut zamiast co 12. Następne 2 wozy miały wzmocnić linię 16 i komunikację na Dziesiątej do czasu uruchomienia linii 17 (Dziesiąta – Unicka).

Ponownie temat dworca PKS – w Kurierze sugerowano, że dworzec PKS powinien być jednak przy PKP, nie na Podzamczu. Ułatwiłoby to bowiem przesiadki w transporcie regionalnym.

W maju przewidywano, że w lipcu trolejbusy ruszą na trasie pl. Łokietka – Lubartowska - Unicka. Rozpoczęto rozwieszanie sieci na Lubartowskiej. Od maja 2 trolejbusy przeznaczone na linię 17 miały kursować na linii 16. Nie rozpoczęto jeszcze jednak prac ziemnych przy budowie pętli na nowej trasie ani nie wywłaszczono potrzebnej działki. Budowę przedłużenia sieci trolejbusowej do Abramowic planowano w kolejnym roku.

Odnośnie jeszcze taboru PKS, lubelski PKS miał otrzymać w 1958 r. 20 autobusów Skoda, a przydziały tych autobusów i Leylandów miało umożliwić obsługę wycieczek zagranicznych.

30 maja pojawił się w Kurierze Lubelskim artykuł o wiele znaczącym tytule „Sany na przymusowym odpoczynku”.

 – tytuł art. w KL. Sany, z którymi wiązano duże nadzieje, od długiego czasu były odstawione na Lipowej. Były one na chodzie, ale nie kursowały liniowo. W pojazdach stwierdzono "szereg usterek i błędów konstrukcyjnyhch". Zbyt słabe elementy konstrukcji nie wytrzymywały obciążeń i zaczęły pękać. Naprawiano to przez spawanie, jednak pojawiały się one ponownie. Wozy odstawiono, by rozstrzygnąć ich przyszłość. Rozważano przekazanie ich innym miastom lub uruchomienie mniej obciążonych linii pospiesznych na wzór Warszawy. MPK przygotowywało projekt w tej sprawie.

22 czerwca doniesiono o nieszczęśliwym wypadku. W nocy zerwała się nagle sieć trolejbusowa budowanej linii na ul. Lubartowskiej, zadając obrażenia przechodniej.

Nie tylko w MPK, ale i w PKS sytuacja taboru nie była idealna. Kierowcy PKS musieli jeździć starymi i wysłużonymi już Leylandami, które jak stwierdzono w prasie „dawno już powinny iść na złom”. Kurier Lubelski podawał,  że tabor stanowiły w 80% Leylandy, które przejeździły ponad 400 tys. km. Na papierze dostawy taboru do PKS wyniosły 52 wozów, ale w praktyce przedsiębiorstwo dotychczas dostało tylko 9 autobusów.

(w przygotowaniu opis drugiej połowy roku)